wewnętrzny spokój

Wewnętrzny, głęboki spokój to permanentne, towarzyszące Ci na co dzień uczucie spokoju, nawet w sytuacji stresującej, trudnej,  czy kryzysowej.

 

Z jakiego powodu po osiągnięciu stanu wewnętrznego, głębokiego spokoju, permanentnie czujesz spokój? Otóż na co dzień, w każdej sytuacji życiowej, aktywujemy nasze przeszłe doświadczenia i emocje, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Jak działa taka aktywacja?

 

Wyobraź sobie, że rozmawiając z „Janem Kowalskim” (Kowalskiego traktujemy umownie; w jego miejsce wstaw imię i nazwisko osoby, która w Twoim przypadku będzie bardziej adekwatna) za każdym razem się stresujesz, np. zapominasz, co chciałeś powiedzieć, czujesz się „mniejszy”, odczuwasz skutki krążącej w żyłach adrenaliny i toczysz wewnętrzną batalię, aby wyjść ze spotkania obronną ręką. Dlaczego akurat dziś znowu zareagowałeś tak na Jana Kowalskiego? Kto wie, może ton głosu i postawa Kowalskiego wywołują u Ciebie taką reakcję, a może chodzi o słowa, których używa, a może to jego stanowisko tak na Ciebie oddziałuje… Dla każdego z nas bodziec wywołujący tak duży stres będzie inny (skoro zamiast Jana Kowalskiego widzisz przed oczami osobę, na którą reagujesz stresem, to pewnie – po dokładnym rozpoznaniu – wskażesz, co w jej zachowaniu wywołuje u Ciebie taki poziom stresu). Dla uproszczenia przyjmijmy, że to ton głosu Jana Kowalskiego i fakt, że przerywa i wchodzi Ci w zdanie, powodują, że się stresujesz i czujesz się „mniejszy”. Tylko dlaczego dziś też poczułeś adrenalinę i tę „mniejszość” skoro Kowalski, tym swoim rzeczowym, żołnierskim tonem, przerywając Ci w pół zdania powiedział „już wiem, o co chodzi; dobra zróbmy tak, jak mówisz i chcę widzieć efekty do końca tego miesiąca”?! Przecież tak naprawdę Kowalski się z Tobą zgodził. Przecież przyznał Ci rację. A mimo to, zewnętrznie zachowując dobrą minę do złej gry, wewnętrznie kulisz się w sobie i za wszelką cenę starasz się opanować… Otóż dzieje się tak, właśnie ze względu na aktywację naszych wcześniejszych doświadczeń i emocji. Możliwe, że kiedy miałeś 3 lata Twój tata, przerwał Ci skargę okraszoną łzami o tym, jak to boli Cię kolano i powiedział po żołniersku: „przestań się mazać, to tylko małe skaleczenie; maszeruj do łazienki, przemyjemy to i będzie dobrze”. Dla trzylatka, w danej chwili, pewnie był to koniec świata… Możliwe, że później, gdy byłeś w szkole podstawowej, nauczyciel historii odpytując Cię przy całej klasie, przerwał Ci w pół zdania i po żołniersku powiedział: „to co mówisz nie zgadza się z podstawowymi faktami historycznymi! Odpowiadając w ten sposób co najwyżej możesz pisać historyjki, a nie prawdziwą historię! I nawet jeśli historię tworzą zwycięzcy, to Ty z pewnością leżysz wśród pokonanych! Wstyd i hańba. Siadaj, pała!” W tamtym momencie to zabolało… i ten wzrok dzieciaków z klasy oraz podśmiechiwania co mniej życzliwych…

 

Możliwe, że podobnych doświadczeń (kiedy ktoś mówiąc po żołniersku i przerywając Ci w połowie zdania, zrobił coś, co w danej chwili było dla Ciebie trudne i stresujące) masz w swojej historii kilkanaście lub kilkadziesiąt. Dziś, racjonalnie i świadomie oceniając sytuację, wiesz, że są one bez znaczenia, że nie mogą na Ciebie wpłynąć, że jesteś ponad nimi. Świadomie, to wszystko wiesz i nad tym panujesz… a przynajmniej tak Ci się wydaje. Tymczasem – nieświadomie i poza Twoją kontrolą – każde z tych doświadczeń i emocje im towarzyszące, aktywują się w momencie, kiedy np. Kowalski mówi do Ciebie po żołniersku i przerywa Ci w połowie zdania. Nad taką aktywacją nie masz świadomej kontroli; dzieje się ona poza Tobą!

 

W praktyce oznacza to, że gdyby na spokojnie przyjrzeć się sytuacji, kiedy to Kowalski mówi Ci po żołniersku: „już wiem, o co chodzi; dobra zróbmy tak, jak mówisz i chcę widzieć efekty do końca tego miesiąca”, to możliwe, że tę sytuację oceniłbyś nawet jako pozytywną. Przecież – na swój sposób – właśnie usłyszałeś słowa uznania. Może samo przerywanie Ci nie jest dla Ciebie komfortowe, ale w skali możliwie odczuwanego w tej sytuacji stresu – z dużym spokojem – oceniłbyś swoją reakcję na takie przerywanie powiedzmy na 5% możliwego stresu, jaki jesteś w stanie odczuwać. Tymczasem w tej właśnie sytuacji, zupełnie poza Twoją kontrolą, aktywowały się wszelkie Twoje wcześniejsze doświadczenia związane z żołnierskim tonem i przerywaniem. Dotarły do Ciebie wszystkie emocje, jakie w tych sytuacjach odczuwałeś. Co więcej, zrobiły to bardzo podstępnie, bo nawet nie wiesz, że reagujesz nie tylko na Kowalskiego, ale na całą swoją historię podobnych sytuacji. W konsekwencji, zamiast odczuwać stres na 5% i słyszeć słowa uznania, odczuwasz go na 83% i słyszysz jedynie, jak Ci się przerywa, jak jesteś nieważny i „mały”, czujesz cały ten ból, stres i dyskomfort, który towarzyszył Ci we wszystkich wcześniejszych sytuacjach razem wziętych.

 

Straszne i paraliżujące! A najgorsze jest to, że dzieje się tak kilkanaście razy dziennie, w kontakcie z różnymi ludźmi i różnymi sytuacjami. Zawsze i zupełnie poza Twoją kontrolą. Może najwyższy czas to zmienić? W jaki sposób? Właśnie proces wewnętrznego, głębokiego spokoju zmienia ten stan rzeczy. Powoduje on, że aktywacje wcześniejszych doświadczeń nie są możliwe. Reagujesz tylko na sytuację w tu i teraz. Dzięki temu w końcu w sytuacji z Kowalskim możesz usłyszeć słowa uznania i reagować stresem jedynie na 5%

 

Co więcej stan wewnętrznego, głębokiego spokoju, działa „hurtowo”, co oznacza, że usuwa on mechanizm nieświadomej aktywacji Twoich wcześniejszych, niekomfortowych doświadczeń, w całym ich spektrum – dotyczy to wszystkich sytuacji, dziejących się od Twojego początku, aż do teraz, bez względu na to, czy te sytuacje pamiętasz, czy też nie.

 

Czy to oznacza, że nie będziesz już tych doświadczeń mieć? Oczywiście, że nie. Przecież się zdarzyły i są częścią Twojej historii – z wielu z nich pewnie wyciągnąłeś naukę, a część z nich Cię nawet pozytywnie ukształtowało. Co to w związku z tym oznacza? Że wciąż masz wszystkie swoje doświadczenia, które pozostają zamknięte w Twojej pamięci i masz do nich dostęp tylko wówczas, kiedy świadomie je sobie przypominasz. Żadna stresująca i kryzysowa emocja związana z Twoimi wcześniejszymi doświadczeniami,  nie aktywuje się poza Twoją kontrolą i wbrew Twojej woli. Po prostu czujesz spokój 🙂

 

Ponieważ, jak już wiesz, stan wewnętrznego, głębokiego spokoju usuwa mechanizm nieświadomej aktywacji Twoich wcześniejszych, trudnych doświadczeń i emocji z nimi związanych, więc na co dzień daje Ci on:

 

  • permanentny spokój; w praktyce działa to w ten sposób, że nawet bardzo kryzysowa sytuacja wywołuje u Ciebie jedynie pierwszą stresującą reakcję, która trwa dokładnie przez chwilę (maksymalnie kilka sekund), po czym emocje – w mgnieniu oka – opadają i znowu masz spokojną głowę i ciało,
  • brak obciążeń trudnymi doświadczeniami z przeszłości,
  • lepszy kontakt z Twoim „tu i teraz”, a co za tym idzie także lepsze planowanie przyszłości,
  • mniejszą reaktywność, odczuwaną w zdrowy i naturalny sposób, co oznacza, że masz większy dystans, do sytuacji, które wcześniej Cię stresowały i zarazem lepszą ich ocenę; to z kolei powoduje, że możesz podejmować trafniejsze decyzje – przestajesz działać odruchowo, jak marionetka pociągana za sznurki rozedrganych emocji i w zamian za to zyskujesz większą kontrolę nad swoim życiem (to tak, jakbyś zyskiwał uwewnętrznioną zasadę Pareto – nie kontrolując tego i nie skupiając się na tym, w końcu zaczynasz naturalnie koncentrować się na tych 20% działań, które przynoszą Ci 80% najlepszych rezultatów). Może dzięki temu zaczniesz robić właściwe rzeczy, we właściwy sposób?

 

 

Ponieważ kilka osób mnie zapytało, jak osoby ze mną pracujące (Klienci) odbierają Life Flow i stany szczytowe, więc poniżej zamieszczam relację Izy. Myślę, że słowa konkretnych osób mogą dać Ci więcej wglądu, niż nawet setki moich postów opisujących metodę…

 

„Moja przygoda z Life Flow

 

Cześć. Nazywam się Izabela Zych i chciałam Wam opowiedzieć o moim spotkaniu z Life Flow.

 

Metodę Life Flow miałam okazję poznać podczas jednego ze szkoleń organizowanego przez mojego pracodawcę.

Otóż w trakcie szkolenia poznałam Monikę Czyżewską, która, jako nasz trener i coach, prowadziła z nami zajęcia. Wtedy właśnie usłyszałam o tym, że można uzyskać „wewnętrzny spokój” (nadmieniam, że Monika wspomniała o wielu fajnych zjawiskach, o których nie miałam „zielonego” pojęcia).

 

Pomyślałam: Wewnętrzny spokój, to coś czego szukam. Ponieważ jestem osobą aktywną i nie potrafię usiedzieć spokojnie bez „robienia niczego”, mało tego, chyba nawet nie potrafię odpoczywać, to może mnie wreszcie ktoś tego nauczy.

 

Postanowiłam spróbować i chciałabym się z Wami podzielić wrażeniami.  Otóż całość sesji trwała ok. 2,5 h. Poczułam jak obrazy z całego życia przebiegają mi  przed oczami, zatrzymując się na chwilach,  które stanowiły dla mnie momenty przełomowe w moim życiu.

 

Ten proces pozwolił mi uzyskać spokój wewnętrzny.

 

Czym się to objawia? Jak wspomniałam jestem osobą aktywną i zawsze wynajduję sobie tysiące zajęć. Chciałam zrobić wszystko i myślałam o wszystkim na raz. W sytuacji kiedy mogłam się zrelaksować już myślałam o kolejnych zadaniach. W efekcie robiłam dużo i nie byłam zadowolona z efektów. Kręciłam się jak na karuzeli i wciąż szybciej.

 

Jak wpłynął na mnie Life Flow?

Po sesji z Moniką niby wszystko było po staremu… jednak w najbliższym dniu w pracy było inaczej. Swoje zadania realizowałam jak dawniej, ale  wychodząc z pracy miałam poczucie, że zrobiłam wszystko, co zaplanowałam, przy tym wcale się nie spieszyłam i w dodatku byłam zadowolona, że efektywnie wykorzystałam czas. A poza tym wszystko zwolniło i czułam wewnętrzny spokój.

 

Serdecznie polecam metodę Life Flow do pracy nad swoimi słabymi punktami, przyzwyczajeniami, problemami z którymi nie potraficie sobie poradzić.

 

Dziękuję jednocześnie Monice za pomoc w uświadomieniu sobie czego tak naprawdę oczekuję od życia. Monika,  potrafiła pomóc mi w znalezieniu właściwej drogi swojego życia i pomogła mi odszukać harmonię we mnie samej,  zarówno w sferze zawodowej jak i prywatnej.

Z podziękowaniem

Izabela Zych”