wewnętrzna wolność

Zastanawiałeś się kiedyś, jak to jest, że jeśli Kowalski od zawsze czuje, że ludzie go krzywdzą i że jest ofiarą, a Malinowski, żeby mieć poczucie udanego dnia, potrzebuje komuś „szpilkę włożyć”, to kiedy tych dwóch się spotka w sali pełnej ludzi, to się od razu zauważy? Co więcej, że Malinowski wypowie kąśliwą uwagę właśnie w kierunku Kowalskiego?

 

Albo jak to jest, że jeśli ona ma w sobie kawałek, który mówi „wolę być sama, niż być zależna od jakiegoś faceta”, a on ma kawałek siebie pt.: „jak bardzo bym się nie starał, to i tak żadna mnie nie zechce”, to jakoś tak – dziwnym trafem 😉 – między nimi zaczyna się relacja? Oczywiście nie mówię tutaj o zdrowej relacji. W tym wzorcu to niemożliwe. Mówię o „toksycznym związku”, w którym on robi wszystko, by dogonić króliczka, a ona staje na rzęsach, by się wyswobodzić.

 

Dzieje się tak, gdyż jak obecnie powszechnie już wiadomo, komunikacja zachodzi nie tylko w obszarze: werbalna i niewerbalna. Bardzo duża część komunikacji zachodzi w polu energetycznym, jakie wytwarzamy. Zainteresowani mogą obejrzeć np. film o komunikacji kwantowej – można przewinąć fragmenty z kryptoreklamą 😉

Czy jesteśmy tego świadomi, czy też nie, to właśnie w polu energetycznym nawzajem się rozpoznajemy. To na tym poziomie komunikacji „przeciwieństwa się przyciągają” i między komplementarnymi kawałkami nas (np. kat i ofiara; nie chcę cię i jestem zbędny) powstają energetyczne połączenia. Z jednymi „czujemy chemię”, a z innymi nie…

 

Minus tych połączeń jest jednak taki, że niewiele mają one wspólnego ze zdrową komunikacją i zdrową relacją. Gdyby Kowalski z Malinowskim (z przykładu powyżej) zdecydowali się razem poprowadzić projekt, nawet by się polubili i mieliby wspólne cele, które i jeden, i drugi chciałby zrealizować, i nawet rewelacyjnie by się ze sobą komunikowali na poziomie werbalnym i niewerbalnym, to obaj odczuwaliby toksyczność ich relacji. Pewnie, nie mieliby świadomości, skąd ta toksyczność się bierze, ale każdy czułby, że coś jest nie tak – z jednej strony robiliby dużo, aby projekt wypalił, a z drugiej strony czuliby się w swoim towarzystwie trochę jak w szachu. Dlaczego? Ponieważ na energetycznym poziomie wysyłaliby do siebie treści typu: „a jak nas nie zaakceptują?”, „zjedzą nas na tym spotkaniu i nie będziemy umieli się obronić” (Kowalski do Malinowskiego) oraz „chyba ciebie trzęsąca się galareto; na takie pyszne ciacho jak ja wszyscy będą patrzeć i będzie im tylko ślinka cieknąć”. Formalnie: na widzialnym i słyszalnym poziomie wszystko jest OK, a mimo to ta relacja zalatuje oparami trucizny.

 

Z tymi toksycznymi połączeniami energetycznymi, jest jak z mocnym chwytaniem kogoś za rękę i przytrzymywaniem go w miejscu tylko po to, by z nim porozmawiać. Nawet jeśli chwytający jest nam bliski i chcemy usłyszeć, co ma do powiedzenia, to kto z nas będzie się czuł dobrze z taką inwazją?

 

Tymczasem na co dzień większość ludzi jest w ten sposób chwytana przez klientów, współpracowników, przełożonych, podwładnych, dzieci, współpracowników, partnerów etc. Od każdego z nas wychodzą setki takich połączeń energetycznych i na każdym z nich płynie do nas jakiś komunikat: „wiedziałem, że tego nie zrobisz, jesteś do niczego” (od szefa), „pomóż mi pomóż, tylko ty możesz mi pomóc” (od współpracownika), „jak mogłaś mi to zrobić” (od męża), „powiedz, że mnie lubisz, proszę, nikt mnie nie lubi, powiedz, że mnie lubisz” (od podwładnego) itp.

 

Nie słyszymy ich, nie wiemy o ich istnieniu, a reagujemy na nie, czy tego chcemy, czy też nie. Jak? Bardzo prosto. Jeśli np. jesteś w ten sposób toksycznie związany z szefem i na nieświadomym poziomie odbierasz od niego komunikat „do niczego się nie nadajesz”, to kiedy już trzeci raz szef przełożył spotkanie z Tobą, zaczynasz się zadręczać myślami, czy rzeczywiście nie ma czasu, czy tylko nie ma go dla Ciebie, a może nie chce mieć czasu na Wasze spotkanie. Z dnia na dzień zaczynasz być coraz mniej pewny jego intencji i tego, na czym stoisz. Podwajasz wysiłki, by mu udowodnić, że się sprawdzasz, on niby jest zadowolony, ale wciąż Ci coś jeszcze nie gra. Zwielokrotniasz wysiłki i cały czas zadręczasz się myślami, o co tak naprawdę chodzi…

 

W pewnym momencie zaczynasz działać tak:

Te sznurki, to właśnie połączenia energetyczne, jakie masz z innymi ludźmi. Pytanie: gdzie w takich relacjach jest Twoja wolna wola?

 

Kolejny – niezdrowy i obciążający – mechanizm, jaki ma miejsce w polu energetycznym, w którym funkcjonujesz, to zewnętrzne głosy, które do Ciebie gadają. Część z nas ma bardzo dobre mechanizmy obronne i zupełnie nic nie słyszy. Inni słyszą, po czym racjonalizują te głosy – Klienci coachingowi mówią w takich sytuacjach np. o tym, że prowadzą wewnętrzny dialog lub słyszą wewnętrznego krytyka (czasem ten krytyk mówi nie ich głosem). Ci z nas, którzy nie mają tak dobrych mechanizmów obronnych, w skrajnej opcji, lądują u lekarza z rozpoznaniem schizofrenii.

 

W przypadku głosów z zewnątrz możesz obserwować podobny mechanizm. Nie masz świadomości, że są, ale na nie reagujesz. Znowu zachowujesz się, jak marionetka. Kto tym razem pociąga za sznurki?

 

Tak, jak powyżej opisałam, funkcjonuje zdecydowana większość ludzi…

 

Tymczasem, dzięki narzędziom Life Flow, możesz na stałe wejść w zasobny stan nazywany wolnością umysłu (lub wewnętrzną wolnością, albo cichym umysłem). W tym stanie – bez względu na to, jaki zapis Twojej psychiki jest w Tobie akurat aktywny (patrz te wszystkie: „nie zdobędziesz mnie”, „jestem najlepszy”, „zjedzą nas na tym spotkaniu” etc.) – żadne toksyczne połączenie energetyczne między Tobą, a drugim człowiekiem nie będzie możliwe. W stanie wolności umysłu na zawsze żegnasz się z mechanizmem tworzenia toksycznych połączeń. W tym stanie nigdy też nie przytroczysz sobie w swoim polu energetycznym żadnego zewnętrznego głosu.

 

Jak wówczas wyglądają Twoje relacje z ludźmi? Nie ma toksycznych treści. Nie ma pociągania za sznurki. Co zatem jest? W Twoich relacjach z ludźmi zostaje sama, czysta prawda i wolność prawdziwego wyboru 😉

 

Wchodząc permanentnie w zasobny stan wewnętrznej wolności możesz obserwować, że:

  • poprawiają się Twoje relacje z innymi ludźmi (część z tych relacji się zmieni; czytaj słowa ostrzeżenia poniżej)
  • znikają zupełnie wewnętrzne i zewnętrzne głosy (te, które wcześniej odczuwałeś, jako nie swoje; Twoje osobiste myśli, które słyszysz w głowie, oczywiście zostają 😉  )
  • w kontakcie z innymi (bez względu na to, jaką relację budujesz) nie odczuwasz toksyczności swoich związków i chaosu z tym związanego – po prostu nie masz już żadnych relacyjnych uwikłań
  • w Twoich relacjach z innymi pozostaje sama prawda, przejrzystość i klarowność
  • stopniowo zyskujesz coraz większą świadomość mechanizmów, jakie są obecne w relacjach ludzi z Tobą oraz w relacjach pomiędzy innymi ludźmi (to – oprócz stanu wewnętrznej wolności – wymaga Twojej uważności i skupienia na wewnętrznej pracy)
  • kiedy pracujesz w grupie ludzi (np. z Twoim zespołem lub masz wystąpienie przed szerszą publiką, albo np. prowadzisz trening), masz więcej energii, większą świadomość siebie i przytomność umysłu, a mniej energetycznego zmęczenia
  • łatwiej Ci się dalej rozwijać i masz więcej odwagi, by pójść naprzód
  • podejmując działania decydujesz się na jakiś krok, dlatego, że jest on z Tobą spójny, a nie dlatego, że inni (małżonek, rodzina, ludzie z pracy, dzieci, grupa społeczna do której należysz, religia etc.) tego od Ciebie wymagają
  • z większym dystansem reagujesz na wszelkie „powinieneś” i „musisz”, jakie zdarza Ci się słyszeć

 

Bardzo możliwe, że pełnię efektów stanu wewnętrznej wolności, odczujesz dopiero po jakimś czasie. To jest czas, którego Twoje otoczenie potrzebuje, aby znaleźć się z nowym Tobą, w nowej sytuacji…

 

 

WAŻNE OSTRZEŻENIE

Jak z każdym stanem szczytowym prezentowanym na tej stronie, tak i z wewnętrzną wolnością jest tak, że raz osiągnięta utrzymuje się już u Ciebie zawsze. Dla mnie to oznacza, że zanim pokażę Ci, jak osiągnąć permanentną wewnętrzną wolność, potrzebuję wiedzieć, że jesteś na to całkowicie gotowy i wiesz, co robisz 🙂

 

Może pomyślisz, że przesadzam, jednak chcę, abyś wziął pod uwagę, że Twoje relacje z innymi ludźmi całkowicie się zmienią. Zmienią się na lepsze, jednak w konsekwencji część z nich się rozpadnie. Czy aby na pewno jesteś na to gotowy?

 

Przykładowo uważam, że stan wewnętrznej wolności dla trenera, czy coacha jest błogosławieństwem – znam różnicę pomiędzy prowadzeniem treningu, kiedy wszyscy w grupie wciąż mogą „pociągać za sznurki” oraz kiedy już tego robić nie mogą, bo po prostu nie prowadzą do Ciebie żadne energetyczne połączenia 🙂 Co więcej bardzo doceniam podczas treningu odczucie wolności, większej przejrzystości i zdrowej energii. Mam gotowość podzielić się nim z każdym trenerem, który jest na to gotowy 😉

 

Jeśli jednak Twoja praca polega do zdobywaniu nowych klientów i większość relacji, które budujesz z klientami opiera się na pierwszym wrażeniu, tej nieuchwytnej „chemii” i połączeniach energetycznych (dla Ciebie niezdrowych, ale za to jak biznesowo skutecznych), to co się stanie, kiedy zrezygnujesz z mechanizmu sznurowania się z innymi ludźmi? Czy aby na pewno jesteś gotowy na to, że Twoja skuteczność spadnie (przynajmniej na początku; aż do czasu, kiedy wypracujesz alternatywne strategie radzenia sobie z pierwszym kontaktem)? A jesteś gotowy, by zmienić pracę? (pytam, bo w takiej sytuacji, może się okazać, że zdobywanie nowych klientów na starych zasadach „odczuwanej chemii”, będzie już nie dla Ciebie).

 

Decydując się na wewnętrzną wolność potrzebujesz wziąć pod uwagę, jaki kształt przybierają Twoje obecne relacje z ludźmi i na jaki kierunek zmian jesteś gotowy. Może jest dla Ciebie rozwiązaniem pojedyncza sesja Life Flow, podczas której przepracujesz kształt swojej relacji z Iksińskim (pozbędziesz się toksycznego chaosu i zyskasz większą klarowność i przejrzystość relacji) zamiast stanu zasobnego, który będzie działał na wszystkie Twoje związki z ludźmi…

 

Pomyśl, czy jesteś gotowy budować i poznawać prawdziwą, głęboką (może nawet duchową) miłość, jeśli ceną za to będzie, iż już nigdy nie zaznasz miłości od pierwszego wejrzenia.

 

 

UWAGA:

Stan wewnętrznej wolności jest szczególnie zalecany osobom, u których stwierdzono omamy słuchowe, czy zespół paranoidalny.

 

Jeśli potrzebujesz wiedzieć więcej o stanie wewnętrznej wolności, możesz skorzystać z bezpłatnego, mailowego minikursu z artykułami, które poszerzą Twoją świadomość tego, czym wewnętrzna wolność tak naprawdę jest oraz, jak możesz z niej skorzystać. Te treści są dostępne jedynie w tym minikursie, więc kliknij i dowiedz się więcej: 

Możesz też sprawdzić, kiedy odbywa się najbliższy warsztat wewnętrznej wolności.