2

sznury energetyczne, czyli toksyka w relacjach pod lupą

PRZYKŁAD 3

 

Tydzień temu, na imprezie u znajomych, kobieta poznała nowego mężczyznę i nie może przestać o nim myśleć. Jest nim zafascynowana (mimo, że zamienili ze sobą jedynie trzy zdania). Całą imprezę przyglądała mu się ukradkiem, ale czuła lęk i rezerwę, więc nie podeszła i nie zaczęła z nim flirtować. Teraz tego żałuje… Od tygodnia tworzy w głowie scenariusze z nim i sobą w roli głównej. Część z tych scenariuszy ma charakter seksualny. Inne pokazują go, jako charyzmatycznego bohatera, który wkracza w jej życie i odmienia je na lepsze. Wypytała znajomą, u której była zeszłotygodniowa impreza, o tego mężczyznę i jest pełna obaw, gdyż z logicznego punktu widzenia ten facet wpisuje się w jej czarny, życiowy scenariusz (zajęty, ale raczej niestały; z klasycznym syndromem Piotrusia Pana; bywalec różnych imprez, na których widuje się go nie tylko w towarzystwie własnej żony…).

Rzeczona kobieta ma za sobą kilka związków z zajętymi lub niedostępnymi (fizycznie, bo związki na odległość lub emocjonalnie, bo facet z problemami i koncentracją głównie na sobie) mężczyznami i tak bardzo chce czegoś innego… Tak bardzo chce przestać powtarzać te same błędy… Ale może tym razem będzie inaczej? Może on się właśnie rozchodzi z żoną? A może dla niej się rozejdzie? A może ona jest jego ukojeniem? A może jej znajoma się myli? Może ta znajoma jest po prostu zazdrosna? Może warto jednak wybrać się na kolejne spotkanie, na którym on będzie? A może…?

Tymczasem podczas kontaktu tych dwojga na imprezie, pomiędzy nimi (a dokładniej: pomiędzy komplementarnymi nićmi traum, jakie tych dwoje w sobie nosi) zawiązały się sznury i teraz facet myśląc o niej nieświadomie wykorzystuje te sznury. 

Ona pozaświadomie przyjmuje komunikaty od niego (jak na rysunku wyżej) i nie tylko nie może pozbyć się myśli o nim, ale jej współuzależnione wzorce zaczynają się aktywować, przez co jest coraz bliżej działania, które ma ich do siebie zbliżyć… Jeśli nie uzdrowi traum i nie wyleczy sznurów, to bardzo prawdopodobne, że powtórzy jednak poprzednie, życiowe błędy…

 

 

PRZYKŁAD 4

Dorosły już syn studiuje daleko poza domem rodziców. Ma teraz dużo na sobie. Poznaje świat, ludzi i życie z nowej perspektywy. Jest pochłonięty i nie w głowie mu telefon do matki. Tymczasem mama usycha w domu i poddaje się szarej rzeczywistości pustego gniazda. Czuje się odtrącona, samotna, niechciana, zapomniana, a nawet wykorzystana i wyrzucona poza margines życia syna…

Jest zupełnie nieświadoma tego, że pomiędzy nią, a jej synem od dawna funkcjonują borgowe sznury. Kiedy był w domu nie musiała ich używać tak często i w takim nasileniu. Zdarzało się, że ona lub on nieświadomie zaktywowali któryś ze sznurów, przez co atmosfera się zaogniała, ale później, kiedy sytuacja przycichła, wszystko wracało do normy.

Teraz mama siedzi przed komputerem i myśli, jak tu „od tak” napisać do syna, żeby on do niej zadzwonił, ale żeby jednocześnie nie czuł przymusu i żeby mu nie robić wyrzutów. Tylko tak, żeby sam chciał… żeby wiedziała, że jest potrzebna… że u niego wszystko OK… że ją wciąż kocha… że jest w jego życiu ważna… że nadal jest mamą… Układa w głowie jakiś krótki tekst, ale jej myśli krążą wokół wszystkich zdań traum, jakie ma w sobie zapisane… W głowie jej aż huczy od: „zostawi mnie, jak wszyscy…”, „czy wszystko z nim w porządku? może jest chory?”, „może mnie potrzebuje, zawsze był takim bidulkiem, tylko mu głupio się do mnie zwrócić, bo chce być dorosły”, „odtrącił mnie, woli kolegów i koleżanki”, „jestem mu potrzebna tylko wtedy, kiedy brakuje mu pieniędzy”, „zostało mi już tylko umrzeć… jestem taka stara”, „pewnie tam się dobrze bawi, a mnie ma gdzieś”, „już mnie nie kocha”…

Część z tych komunikatów – zupełnie nieświadomie – przesyła po sznurach synowi…

 

Tymczasem jej syn właśnie szykuje się do wyjścia ze znajomymi. Z jednej strony cieszy się na to spotkanie, a z drugiej strony nie może przestać myśleć o mamie. Denerwuje go to, bo ma odczucie, jakby robiła mu wyrzuty i jakby był „złym synem”. To nielogiczne, ale bardzo denerwujące, że się tak czuje… Chce po prostu wyjść i dobrze się bawić, więc najeżony dzwoni do mamy, żeby mieć już to z głowy i mieć święty spokój. Rozmowa wygląda mniej więcej tak:

Część. Co tam u Ciebie? (on do niej; lekko oschło i z na siłę skrywanym poddenerwowaniem) 
Oj, sam wiesz… wszystko po staremu… jak zawsze. (ona do niego szczęśliwa, że jednak zadzwonił sam z siebie) Wszystko u Ciebie w porządku? Jesteś zdrowy? Uczysz się systematycznie, zamiast zawalać przedmioty, jak przy ostatniej sesji? Wiesz czytałam ostatnio, że kiełki pomagają w koncentracji. Może byś zaczął je jeść razem z tymi glonowymi tabletkami i białkiem konopnym, jakie Ci ostatnio przesłałam. Widziałam też w tym sklepie za rogiem fajną bluzę, to Ci ją kupię, bo pewnie będzie dobrze leżała. Dobrze się odżywiasz? Chyba nie schudłeś? Zabierzesz, kiedy przyjedziesz do domu. A właściwie, to kiedy przyjedziesz, bo od ostatniej wizyty minęły już dwa tygodnie i teraz nie masz jeszcze sesji, więc sam mówiłeś, że jest luźniej. 
– Oj mamo…! Nie wiem. Zobaczę jeszcze i dam znać. ­(on do niej już bardzo zdenerwowany) I tak, wszystko w porządku. Ja mam już 22 lata i naprawdę nie musisz się przejmować tym, co jem! Teraz muszę już iść bo się spóźnię. Zadzwonię później. Pa.

 

Zadzwonił „sam” – jak chciała. Jednak rozmawiali tak, że wszystko, co z tej rozmowy dostała, przepuszczone przez filtr jej traum i programów, utwierdza ją tylko w przekonaniu, że jest niepotrzebna i niechciana…

 

 

 

czyżyk

Dzielę się wiedzą i doświadczeniem, bo pamiętam moment, kiedy po kilkunastu latach intensywnej pracy rozwojowej życie pokazało mi że tę olbrzymią pracę "transformacyjną", jaką zrobiłam, mogę sobie między bajki włożyć... Pamiętam frustrację, kiedy każdy atom mnie wrzeszczał, że chce zmiany, ale narzędzia okazywały się niewystarczające (a miałam ich na wtedy już całe mnóstwo). Tak trafiłam na Life Flow. Dziś się nim z Tobą dzielę, bo po sobie i Ludziach, z którymi pracuję, wiem, że warto :) Jeśli moja wiedza pomoże Tobie lub komuś innemu uniknąć takiego testu, jaki ja przeszłam, to choćby sama ta świadomość powoduje, że promienieję :D Ty też się ze mną podziel :D Napisz mi poniżej, co myślisz o tym artykule :) Co Ci pokazał? Jak Cię zaskoczył (a może wcale nie...)? Co było w nim dla Ciebie najbardziej ciekawe? Twój komentarz jest dla mnie istotny :D

2 Comments

  1. metoda radykalnego wybaczania,hooponopono , ustawienia herlingerowskie….wszystkie mówią o tym samym

Comments are closed.