0

czego jeszcze nie wiesz o szczytowych stanach świadomości?

 

„MAŁY”  BŁĄD, A   RUJNUJE  CAŁE  ŻYCIE…

 

Okazuje się, że dany moment rozwojowy zawiera w sobie dostęp do danego szczytowego stanu świadomości, ale Człowiek w życiu ma do tego stanu pełen dostęp tylko w przypadku, kiedy przeszedł ten moment rozwojowy:

  • w całkowitej harmonii według idealnego „bosko-biologicznego” scenariusza, a to oznacza:
  • przy zerowych traumach swoich, a także swoich rodziców i babć (zależnie od tego, kiedy ten moment rozwojowy miał miejsce) oraz
  • w czystym otoczeniu (czytaj: bez obecności aktywnych pasożytów).

 

Obecnie ze świecą by szukać kogoś, kto nie jest obciążony traumami (szczególnie pokoleniowymi, ale także obciążeniami innego typu). Na teraz wciąż nierealnym jest także znalezienie kogoś, kto jest pozbawiony pasożytów. Kiedy mowa o naszej linii życia, to pasożyty blokujące dostęp do szczytowych stanów świadomości, to po prostu bakterie, wirusy i grzyby, które były obecne w trakcie danego momentu i w nim uczestniczyły (zmieniając jego przebieg na tyle, że rozwój wciąż był możliwy, ale odbywał się z pewnym obciążeniem; ułomnością, która kosztowała nas pożegnanie się ze stanem szczytowym świadomości).

 

Jak to się dzieje, że taka „błahostka” może pozbawić nas dostępu do szczytowego stanu świadomości? Otóż kiedy Człowiek przeżywa dobrodziejstwa płynące z danego szczytowego stanu świadomości, to w praktyce czerpie z tego pierwszego doświadczenia. Staje się ono kontekstem na całe życie. Jakby ubraniem, w które Człowiek się ubiera w danym momencie rozwojowym i dalej z nim maszeruje przez swoją historię. Tym sposobem nie musi przypominać sobie tego stanu, czy sztucznie kotwiczyć go np. na konkretnych gestach… „Wystarczy”, że przeszedł przez konkretny moment rozwojowy, który stał się dla niego „ubraniem” na całe życie. W tym ubraniu je, śpi, biega, zbiera kwiaty, chodzi do pracy, kieruje samochodem, czyta książkę etc. Może być i żyć ciesząc się jednocześnie ciepłem i komfortem, które to ubranie mu daje (zamiast ciepło i komfort podstaw te jakości, które dany stan szczytowy daje Człowiekowi).

 

Wszystko układa się cudnie i wzorcowo, kiedy dany moment rozwojowy rzeczywiście przebiegł według idealnego scenariusza. Jeśli jednak było inaczej, to Człowiek dostaje wybrakowane „ubranie”. Dlaczego? Ponieważ pamięć komórkowa tego momentu rozwojowego koduje wszystko, co było dla niego specyficzne. Oznacza to, że oprócz jakości danego stanu szczytowego koduje także doświadczenie traumy, np. lęk, rozpacz, frustrację, panikę oraz doświadczenie, które zafundował konkretny pasożyt, np. fizyczny ból. Od tego momentu każda próba dostępu do stanu szczytowego wywołuje odpamiętanie wszystkich aspektów kluczowego momentu rozwojowego, co w praktyce oznacza, że Człowiek w tym samym czasie przeżywa np. wszechwolność, jak i megapanikę oraz ból.

 

No i po co komuś takie dziurawe ubranie? Miało chronić i dawać ciepło, a tymczasem wiatr przez dziury hula i mrozi do szpiku kości. Nic dziwnego, że Człowiek z takiego ubrania rezygnuje. Niczym szczur w labiryncie, szybko uczy się, że konkretny zaułek jest drogą do sera, ale za każdym razem, jak chwyci ser w pyszczek, to dostaje po tyłku prądem…  Na początku próbuje na różne sposoby, ale okazuje się, że nie ważne, jakim sposobem uszczknie sera i tak zawsze dostanie prądem. Szybko zatem wpisuje dany zaułek na listę: „nigdy nie wchodź” i eksploruje dalej labirynt. Możliwe, że od czasu do czasu zatęskni za serem, ale tylko nieśmiało i z daleka na niego zerka, bo wie z doświadczenia, że ser może i ładnie pachnie, ale smakuje prądem.

 

 

Okazuje się jednak, że ta specyficzna sklejka ser -> prąd działa także w drugą stronę, czyli za każdym razem, jak szczur dostanie po tyłku prądem, to w pyszczku poczuje posmak sera. Dlatego w praktyce Ludziom spontanicznie zdarzają się doświadczenia szczytowe, czyli takie mikromomenty, w których – choć na chwilkę – doświadczają dobrodziejstw danego stanu szczytowego.

 

Co wywołuje doświadczenia szczytowe? Paradoksalnie wywołuje je trauma. I nie jakakolwiek trauma, ale dokładnie ta specyficzna trauma, której Człowiek doświadczał w kluczowym momencie rozwojowym kodującym dostęp do danego szczytowego stanu świadomości. Także specyficzne doznania z ciała (te które są odpamiętaniem działalności pasożytów z kluczowego momentu rozwojowego) też mogą dawać czasową przepustkę do szczytowego stanu świadomości.

 

To dlatego, kiedy jako mała dziewczynka stałam przed skałą, bałam się, że spadnę i że się zabiję oraz miałam poczucie, że przerasta mnie coś większego ode mnie (a przy okazji coś strasznego), spontanicznie wylądowałam w doświadczeniu szczytowym i przez krótką chwilę miałam możliwość zasmakowania dobrodziejstw charakterystycznych dla szczytowego stanu świadomości.

 

To dlatego w chwili zagrożenia śmiercią część Ludzi doświadcza stanów, o których nie śniła całe życie. Czas się zatrzymuje. Sekunda jest odczuwana jak wieczność. Człowiek ma dostęp do przeszłości, przyszłości i teraźniejszości jednocześnie. Ma wgląd w całe swoje życie („życie przelatuje mu przed oczami”). Jednocześnie czuje harmonię, błogość i boskość. Wie, że jest czymś więcej, niż do tej pory wydawało mu się, że jest. 

 

Dlatego również dla niektórych Ludzi doświadczenie bólu łączy się z jakościami charakterystycznymi dla stanów szczytowych, np. ze szczęściem. Akurat ta charakterystyczna sklejka ból -> szczęście (niczym ser -> prąd) częściej powstaje na bazie doświadczeń zastępczych. Więcej o doświadczeniach zastępczych możesz posłuchać w wywiadzie na prawym marginesie strony; zacznij od ok. 58 minuty. Czasem jednak dążenie do bólu wynika z tego, że w pamięci komórkowej danego Człowieka jest on sklejony z konkretnym szczytowym stanem świadomości.

 

Po tych informacjach pewnie już wiesz, dlaczego moje poszukiwania „magicznego” miejsca z góry były skazane na fiasko. Zupełnie nie ważne było zewnętrze (w moim przypadku: skały i las), tylko obraz traumy, jaki się we mnie wzbudził w odpowiedzi na to zewnętrze… Ponieważ to ta trauma otwierała mi drzwi do doświadczenia szczytowego. Ja jednak nie znając tego mechanizmu i – na tamten moment życia – niewiele rozumiejąc, skojarzyłam doświadczenie szczytowe z warunkami, w jakich do niego doszło.

To jest główny powód dla którego część osób nie zdaje sobie sprawy, że miewała doświadczenia szczytowe. Dlaczego? Ponieważ czytają je nie jako obraz siebie i swoich wewnętrznych zasobów, ale jak odpowiedź na czyjeś działanie oraz zewnętrzne otoczenie.

Przykładowo: pracowałam z kobietą, która z rozrzewnieniem wspominała jedną noc ze swoim mężem (wówczas jeszcze chłopakiem). Byli na wakacjach nad Balatonem. Pokłócili się i ona miała krótką przygodę z przystojnym Węgrem. Bała się, że chłopak ją po tym odrzuci; że zostanie sama. Jednak zaczęli ze sobą rozmawiać i tej nocy się kochali. Ona wciąż w lęku, że zostanie „porzucona na obczyźnie”. Po latach wciąż tęsknie opowiada o tej nocy. Mówi, że wówczas doświadczyła, iż poprzez kontakt z mężczyzną może doświadczyć kontaktu z Bogiem. Doświadczyła bezgranicznej miłości, wzniosłości i szczęścia. Później wiele razy liczyła na to, że uda im się to powtórzyć, ale tak się nie stało. Weszła na ścieżkę tantryczną, bo czytała w niej to, czego sama doświadczyła. Niestety bez względu na to, jak bardzo przykładała się do ćwiczeń, stanu z tamtej pamiętnej nocy nie udało jej się przeżyć po raz drugi. W końcu doszła do wniosku, że to była kombinacja działań jej męża (któremu wówczas bardzo zależało na tym, by ją przy sobie utrzymać) i magii Balatonu. Jedyna i niepowtarzalna mieszanka… a więc nie do odtworzenia w życiu. Było, minęło. Teraz zostaje z rozrzewnieniem wspominać i pocieszać się, że niektóre koleżanki nie mają nawet jednego takiego wspomnienia…

Na szczęście to nie jest prawda, bo szczytowe stany świadomości można odzyskać 😀 i więcej o tym napisze w kolejnym artykule. Pewnie wśród kilku metod, jakie Ci podam, znajdziesz tę, która Tobie będzie najbliższa.

 

czyżyk

Dzielę się wiedzą i doświadczeniem, bo pamiętam moment, kiedy po kilkunastu latach intensywnej pracy rozwojowej życie pokazało mi że tę olbrzymią pracę "transformacyjną", jaką zrobiłam, mogę sobie między bajki włożyć... Pamiętam frustrację, kiedy każdy atom mnie wrzeszczał, że chce zmiany, ale narzędzia okazywały się niewystarczające (a miałam ich na wtedy już całe mnóstwo). Tak trafiłam na Life Flow. Dziś się nim z Tobą dzielę, bo po sobie i Ludziach, z którymi pracuję, wiem, że warto :) Jeśli moja wiedza pomoże Tobie lub komuś innemu uniknąć takiego testu, jaki ja przeszłam, to choćby sama ta świadomość powoduje, że promienieję :D Ty też się ze mną podziel :D Napisz mi poniżej, co myślisz o tym artykule :) Co Ci pokazał? Jak Cię zaskoczył (a może wcale nie...)? Co było w nim dla Ciebie najbardziej ciekawe? Twój komentarz jest dla mnie istotny :D

Skomentuj