6

pamięć komórkowa i omnipotentna komórka macierzysta

Jak myślisz, kiedy na materialnym planie się zacząłeś? Podczas narodzin? W którymś miesiącu ciąży? Podczas zapłodnienia? A może wcześniej? Plemnik i komórka jajowa, które się spotkały tworząc Ciebie, mają swoją unikalną historię. Ta historia zaczyna się jeszcze w Twojej babci. Łatwo sprawdzić (o tym biologia mówi otwarcie), że komórka jajowa, która Cię współbudowała, powstała w Twojej mamie, kiedy ta była jeszcze płodem w brzuchu Twojej babci. Z komórkami, które później tworzą plemniki jest podobnie. Na samo powstanie tych gamet ma olbrzymi wpływ także historia babci i cały zapis, który babcia w sobie nosi, a łatwo się domyślić, że ten zapis tworzy się już od gamet, z których powstała Twoja babcia… Jakby tak śledzić Twoją historię na materialnym planie, to zanim doszło do zapłodnienia można spokojnie uznać, że doświadczenia kilku (około siedmiu) pokoleń wstecz wpływają na to, jak Twoja biologiczna historia (zapisana w gametach) wygląda.

 

I teraz niespodzianka. Gamety – w swojej strukturze i budowie – przechowują całość tej historii. Dochodzi do zapłodnienia. Zygota się powiększa i kolejne tadaaam 😉 Podczas czwartego podziału komórkowego, kiedy to powstaje omnipotentna komórka macierzysta i całość Twojej świadomości przenosi się do tej komórki, także cała pamięć Twojej historii do tej komórki wędruje. To jest pierwsze miejsce – na materialnym planie – w którym całość dotychczasowej Twojej historii (a to jest historia siedmiu pokoleń) się zapisuje. Gdzie się zapisuje? No oczywiście w tej jednej komórce, a to oznacza, że przestrzeń jest lekko „ograniczona” i trzeba wykorzystać wszystko, czym komórka dysponuje. Dlatego w tym momencie niektóre struktury się namnażają (jak np. nici mRNA), a inne organelle odkształcają. Każde z tych uszkodzeń lub może po prostu odstępstw od zdrowej normy, to po prostu sposób zapisu Twojej historii. Od tego momentu w każdą sytuację życiową wchodzisz z już istniejącym zapisem determinującym Twoje postrzeganie i odbiór tej sytuacji. To by było tyle w kwestii „tabula rasa”… Kolejne wydarzenia z Twojego życia już tylko nadpisują się na historię wcześniej w omnipotentnej komórce macierzystej zapisaną.

 

Mam nadzieję, że po tym, co napisałam obrazek widniejący na początku tego wpisu ma dla Ciebie głębszy sens 😉

 

Aby w pełni wyjaśnić, co oznacza, że ciało, mózg i umysł są jakby przedłużeniem omnipotentnej komórki macierzystej, potrzebuję jeszcze kilka słów dodać 😉 Każde uszkodzenie w tej komórce; odkształcenie od zdrowej normy, będzie przez człowieka odczuwane w ciele lub umyśle. Pamiętam jeszcze lata temu na zajęciach z psychiatrii spotkanie z „nieuleczalnym” pacjentem o historii choroby, która straszyła ludzi postronnych, jak i doświadczonych fachowców. Podczas wywiadu pacjent powiedział, że jest podłączony do stacji przekaźnikowej i ma w ciele różne pręty, druty i in. metalowe konstrukcje (najwięcej w głowie, ale sporo także w innych częściach ciała). Poprzez te urządzenie odbiera rozkazy od owadów zamieszkujących inną planetę, które każą mu robić różne rzeczy (zazwyczaj w tych różnych rzeczach sporo było agresji w stosunku do innych ludzi). Podobno te owady najbardziej przypominały mrówki lub innego insekta, którego nazwy teraz już nie pamiętam. Pacjent w takim stanie był od lat i od lat na silnych lekach… Tymczasem te metalowe pręty, które ludzie czują w ciele (lub inne metalowe konstrukcje), to zazwyczaj specyficzne odkształcenie cytoplazmy – błona wgina się do wnętrza cytoplazmy zostawiając jakby dziurę. Na poziomie omnipotentnej komórki macierzystej to jest związane z zapisem konkretnych traum. Zazwyczaj uzdrowienie tego zapisu na poziomie omnipotentnej komórki macierzystej zajmuje jedną sesję i kiedy brak zapisu traumy oraz towarzyszącego mu odkształcenia, to okazuje się, że pręty z ciała także znikają…
Z „mrówkami” sprawa jest lekko bardziej skomplikowana i wyleczenie tego objawu trwa trochę dłużej, bo uwaga… „mrówki” są prawdziwe i rzeczywiście mogą do pacjenta gadać. Choć to nie mrówki, a pasożyty komórkowe. Żyją sobie w człowieku i w omnipotentnej komórce macierzystej też żyją. Egzystują z nami kawał czasu, więc nauczyły się, jak nas wykorzystywać nie zabijając żywiciela… Nauczyły się także, jak się przenosić. Akurat ten konkretny pasożyt może przenosić się np. poprzez krew. Jeśli jeden człowiek, drugiemu da w mordę wystarczająco mocno, by krew się polała, to prawdopodobieństwo zasiedlenia kolejnego żywiciela wzrasta… Ot i zagadka rozwiązana. A to że pacjent słyszał i widział te „owady”? Cóż… niektórzy tak mają 😉 Jedni mówią o tym, że to dodatkowa umiejętność związana z konkretnym stanem szczytowym, a inni twierdzą, że to słabe mechanizmy obronne. Bez względu na wersję, którą wybierzesz, ważne jest to, że można także się wyleczyć z pasożytów oraz nauczyć omnipotentną komórkę macierzystą się przed nimi bronić (kiedy komórka rozpoznaje je, jako obce, sama potrafi je zwalczyć).

 

O tym „trudnym i nieuleczalnym” przypadku (tak został omówiony przez psychiatrę) napisałam tylko po to, by pokazać, że nie taki diabeł straszny, jak go malują. Jednak takich przykładów – może nawet bliższych standardowemu Kowalskiemu – można mnożyć…
Projekcje i osądzania innych to też przejaw konkretnego uszkodzenia na poziomie omnipotentnej komórki macierzystej. Kopia zachowań kogoś bliskiego z rodziny (mamy, taty, babci, wujka etc.) to także zapis traum w komórce w połączeniu z działaniem pasożyta. Obezwładniająca tęsknota za czymś lub za kimś, często w połączeniu z bólem fizycznym lub poczuciem niekompletności (jakby brakowało kawałków ciała), to też nic innego, jak impozycja uszkodzenia z poziomu omnipotentnej komórki macierzystej na ciało i umysł…

 

Podczas sesji Life Flow, człowiek leczy obecnością, światłem i miłością zapis konkretnych traum i uszkodzeń właśnie na poziomie omnipotentnej komórki macierzystej. Kilka słów o tym można znaleźć w wywiadzie (szukaj na prawym marginesie tej strony). Chyba podaję tam przykład tego, że kiedy podczas sesji człowiek wywołuje i leczy jaskinie, to tak naprawdę leczy zapis na poziomie mitochondrialnego DNA, które znajduje się właśnie w mitochondrium w tejże komórce.

 

Co dzieje się dalej? Po wyleczeniu zapisu traumy z omnipotentnej komórki macierzystej i po uleczeniu danego uszkodzenia, zmianę w umyśle (sposobie myślenia, przekonaniach) oraz w emocjach dotyczących konkretnych sytuacji, w których dana trauma się uaktywniała, widać od razu. Przed sesją było jakoś, a dwie godziny później jest zupełnie inaczej 🙂
Zmiana na poziomie ciała następuje z różną szybkością. Niektóre objawy z poziomu ciała, np. wspomniane wcześniej pręty, lub poczucie dziur w ciele, znikają od razu. Jednak jeśli zapis danych traum skutkował rozwojem konkretnej choroby, to pełne wyleczenie na poziomie fizycznym zazwyczaj trochę trwa. Choć prawda jest taka, że ja nie jestem najlepszym źródłem informacji o tym, jak szybko cofają się choroby po zastosowaniu sesji Life Flow, bo ze mną ludzie pracują głównie dlatego, że chcą sobie poradzić z czymś, co gnębi ich na poziomie psychiki (jak na lekarstwo mam doświadczeń z wykorzystaniem Life Flow w przypadku wspomagania leczenia konkretnych chorób).

 

Jest jeszcze jedna – obiecuję, że już ostatnia 😉 – rzecz, którą przy okazji omnipotentnej komórki macierzystej chcę poruszyć. Zdarza się, że kiedy mówię o tym, że ta komórka jest zarządzającą centralą i na planie materialnym jest pierwszym zapisem naszej historii oraz że to co się dzieje w naszym umyśle, mózgu i ciele jest wynikiem przetwarzania informacji zapisanych w omnipotentnej komórce macierzystej, czasem dostaję pytanie typu: „a jak jest z ciałami subtelnymi? jak informacje z ciał subtelnych zapisują się w komórce?”
Hmmm… Na teraz wiem trochę (w porównaniu z tym, co znam na planie materialnym: wiem bardzo mało) w tym obszarze i wciąż badam temat. Jak będę miała sprawdzone informacje poparte badaniami, to odpowiem i uzupełnię ten wpis 😉 Do tego czasu to co wyżej jest tym, czym w pełni odpowiedzialnie podzielić się mogę 😀

 

czyżyk

Dzielę się wiedzą i doświadczeniem, bo pamiętam moment, kiedy po kilkunastu latach intensywnej pracy rozwojowej życie pokazało mi że tę olbrzymią pracę "transformacyjną", jaką zrobiłam, mogę sobie między bajki włożyć... Pamiętam frustrację, kiedy każdy atom mnie wrzeszczał, że chce zmiany, ale narzędzia okazywały się niewystarczające (a miałam ich na wtedy już całe mnóstwo). Tak trafiłam na Life Flow. Dziś się nim z Tobą dzielę, bo po sobie i Ludziach, z którymi pracuję, wiem, że warto :) Jeśli moja wiedza pomoże Tobie lub komuś innemu uniknąć takiego testu, jaki ja przeszłam, to choćby sama ta świadomość powoduje, że promienieję :D Ty też się ze mną podziel :D Napisz mi poniżej, co myślisz o tym artykule :) Co Ci pokazał? Jak Cię zaskoczył (a może wcale nie...)? Co było w nim dla Ciebie najbardziej ciekawe? Twój komentarz jest dla mnie istotny :D

6 Comments

  1. Od dawna miałam poczucie,że zmiany chorobowe,artretyzm i lęki zapisane są gdzieś na głębokim poziomie komórkowym,do którego pomimo sporej wiedzy z różnych dziedzin nie udaje mi sie dotrzeć.Artykuł w znaczący sposób wyjaśnił całą sytuacje-myślę, tez o Rodowych zależnościach..Teraz czas na pełne uzdrowienie,po dotarciu do przyczyny..Dzięki.

  2. ……mam jedno pytanie: skoro jest zapis , jest i energia (?) , wibracja,zakres częstotliwości fali akustycznej …(?) ….czy da się badać zapisy częstotliwość fal w tym zapisie ? ….czy ktoś to badał…bada ?
    pozdrawiam j.

  3. zakładam, że się da 🙂 jednocześnie nie znam nikogo, kto to bada w ten sposób

    działania badawcze, w których ja uczestniczę, opierają się o inne mechanizmy, a mianowicie: człowiek (badacz) odzyskuje dostęp do konkretnych stanów szczytowych świadomości
    te stany otwierają mu potencjał konkretnych umiejętności
    akurat umiejętności trzeba sobie jeszcze później doszlifować poprzez praktykę i ich codzienne używanie, ale konkretny stan szczytowy świadomości przynajmniej otwiera do nich dostęp (ja np. przed odzyskaniem stanów szczytowych, uważałam te umiejętności za "nadprzyrodzone" i poza moim zasięgiem)
    przykładowo jedną z takich umiejętności jest widzenie w obrębie omnipotentnej komórki macierzystej (u siebie i innych Ludzi)
    inną jest widzenie mózgów i ich interakcji ze sobą
    jeszcze inna łączy się z dostępem do świadomości planetarnej Gai i komunikacją z Gają właśnie (dzięki temu Człowiek słyszy komendy i prowadzenie Gai tak w życiu na bieżąco, jak i w konkretnych wydarzeniach rozwojowych)
    kolejna łączy się z widzeniem / czuciem innych wymiarów itd.
    jest tego więcej, ale myślę, że wspominając powyższe przekazałam ideę i to, o co mi chodzi 😉

    później badacz/-e prowadzą badania w obrębie jakiegoś tematu wykorzystując:
    – pełną świadomość i obecność,
    – dostęp do umiejętności wspomnianych wyżej,
    – regresję do konkretnych wydarzeń rozwojowych,
    – weryfikację innych metod i narzędzi dedykowanych do danego tematu i sprawdzenie, w jaki sposób dostępne metody / narzędzia działają na poziomie pamięci komórkowej,
    – doświadczenia własne i własne procesy transformacyjne w obrębie badanego tematu,
    – współpracę z osobami, które praktycznie się z danym tematem zmagają (np. badania nad odżywianiem praną zakładają współpracę z osobami odżywiającymi się praną, z ludźmi sięgającymi po różne drogi dojścia do odżywiania praną, obserwacja tego procesu na poziomie komórkowym, porównanie mechanizmów komórkowych które tworzą się przy różnych drogach dojścia do życia praną, współpracę z osobami, które po życie praną sięgały, ale tego nie zrealizowały i zbadanie przeszkód oraz obciążeń na poziomie komórkowym, które to uniemożliwiły itd.)

    jak się nad tym zastanowić to teoretycznie taka umiejętność, jak np. komunikacja z Gają, daje dostęp do słyszenia konkretnych fal akustycznych… jednak w procesie badawczym nie ma maszyny, która by te fale rejestrowała – jest Człowiek, który ma dostęp do ich odbierania i odkodowywania…
    inna umiejętność związana np. z przełączaniem się widzeniem i czuciem z wymiaru omnipotentnej komórki macierzystej do wymiaru widzenia / czucia energii i porównywanie tego samego obserwowanego zjawiska w dwóch różnych sposobach jego percepcji, teoretycznie też jest sczytywaniem różnych częstotliwości… i tak samo, jak wyżej w tym procesie nie ma "obiektywnej", zewnętrznej maszyny, tylko / aż Człowiek, który poprzez dostęp do konkretnego stanu szczytowego świadomości i doszlifowanie konkretnych umiejętności, staje się czułym instrumentem…

    ten sposób badania – mimo tego, że skuteczny i odsłaniający bardzo dużo oraz pozwalający na odkrycie efektywnych, trwałych, szybkich i względnie łatwych narzędzi transformacji – z góry jest skazany na kwestionowanie przez "naukowe" środowiska, które potrzebują pomiaru przez zewnętrzne urządzenie
    na podobnej zasadzie jest też skazany na kwestionowanie przez wiele osób, które nie mają i nie odzyskały dla siebie dostępu do danych stanów i umiejętności szczytowych

    to trochę, jak u Nietzschego, że ci, którzy tańczyli zostali uznani za szalonych przez tych, którzy nie słyszeli muzyki 😉

  4. ….dziękuję za odpowiedź, tak obszerną i wyczerpującą. Fascynująca tematyka, chciałabym ją zgłębiać. A biologia,fizyka,chemia,muzyka,matematyka ta sama "zupa" w tym tygielku :)…..a potem jeszcze tyle doświadczeń człowieczych /lub nie, opartych na empirii, jak ładnie piszesz o tym.
    Z racji moich zainteresowań i fascynacji muzyką ,dźwiękiem, procesami fizyki kwantowej…i wymieniać tu jeszcze i wciąż , napewno trafię w odpowiednią drogę. Jeszcze raz baaardzo dziękuję,z przyjemnością rozwijałabym ten temat.
    pozdrawiam,Justyna, nie umiałam inaczej dodać posta,niż anonim 🙁

  5. To bardzo ciekawy temat. Osobiście jestem zaangażowana w metodę odpinania pól rodowych o 4 pokolenia wstecz i dekodykę w której te różne przedmioty metalowe oraz gady, zwierzęta czy pająki są umieszczone w komórkach ciała.
    Widać, że to nowa wiedza demaskująca nasz biologiczny komputer i zapisy na dysku twardym. Ale można to usunąć, stosując różne techniki uwalniania ograniczających programów z przeszłości.Dziękuję za ten obszerny wykład. Pozdrawiam cieplutko. Danusia

Comments are closed.