ludzie są jak ogry – mają warstwy ;)

W codziennych sytuacjach, kiedy większość z nas funkcjonuje przekrojowo – poprzez różne warstwy „ja” – trudno rozpoznać, która nasza część jest prawdziwym rdzeniem, a która warstwa to jedynie mechanizm obronny „pomagający” nam radzić sobie z traumami, blokadami, ograniczeniami i naszymi wewnętrznymi tematami zapisanymi na poszczególnych warstwach właśnie.

 

Kto wie, może cebula też myśli, że zewnętrze warstwy chronią środek? Osłaniają przez zimnem, wyschnięciem, uszkodzeniem i wieloma innymi domniemanymi zagrożeniami… że są niezbędne, ważne, jeśli nie najważniejsze, bo w końcu w tych liściach są składniki odżywcze. A tymczasem do wzrostu i pięcia się w górę roślina potrzebuje jedynie zdrowego pąka…

 

Ilu z nas jest przekonanych, że planowanie i ciągłe mielenie w głowie tego, co powiem, zrobię, kiedy i jak… ułatwi nam poradzenie sobie z trudną sytuacją? Ilu z nas rozpamiętuje to co było przyrzekając sobie, że nigdy więcej i wchodząc raz jeszcze do tej samej rzeki – z innymi twarzami dookoła i jakby w zmienionej oprawie, ale wciąż do tak samo zimnej wody? Ilu z nas kopiuje kalki z domu wierząc w nie lub z tymi kalkami walcząc? Ilu z nas gromadzi dookoła siebie „dobra” budując własne królestwo – lepsze, swoje, „wartościowe”? Ilu z nas manipuluje, by zyskać kontrolę – by się nie sparzyć, by było po mojemu? Ilu z nas…? No właśnie, ilu z nas maszeruje poprzez kolejne, zewnętrzne warstwy wciąż będąc daleko od swojego rdzenia, od prawdziwej istoty siebie?

 

Pułapka zewnętrznych warstw polega na tym, że tak długo, jak jesteśmy na ich poziomie i w nich zanurzeni, myślimy, że wszystkie mechanizmy, które wykształciliśmy są nam potrzebne, że tylko dzięki nim jeszcze dobrze funkcjonujemy… Zaczynamy wierzyć, że te warstwy są ważne. Że ludzie, przedmioty, energie, procesy itp. które wpisują się w daną warstwę naszego „ja” są prawdziwe, że nas określają, że warunkują to, kim jesteśmy…

 

Pułapka warstw, w które obrośliśmy polega na tym, że są one świetną pożywką dla naszego przywiązania. Przywiązujemy się do zgromadzonych dóbr. Pożądamy kontroli i ustalonego, NASZEGO, porządku. Chcemy czuć i ogarniać zmysłami wszystkie: ładne – brzydkie, dobre – złe, mądre – głupie, ważne – błahe, bogate – biedne, wygodne – uciążliwe, szalone – stateczne itp. by wiedzieć, gdzie w danej warstwie się plasujemy. Im bardziej zanurzamy się w zewnętrzne, pułapkowe warstwy, tym bardziej się do nich przywiązujemy i tym dalej jesteśmy od naszego prawdziwego rdzenia.

 

Jak w związku z tym zanurzyć się w sobie i poczuć, kim jestem?

 

Jak to zrobić, skoro większość z nas pławi się w protezach i atrapach, w jakie obrośliśmy i jest przy tym przekonana, że poznała siebie, że wie, kim jest, że teraz może zacząć „siebie od nowa budować”? (nota bene to samo w sobie jest kolejną atrapą)

 

Znajdź to, co myślisz, że Cię określa.

Znajdź wszystkie warstwy, o których możesz powiedzieć „taki jestem”, „jestem tym”.

Znajdź myśli o sobie, o świecie, o innych, których nie możesz porzucić, bo są aż tak „prawdziwe”, tak oczywiste, tak dla Ciebie ważne…

I zacznij obierać cebulę.

Warstwa po warstwie.

Jeśli możesz porzucić w Twoim postrzeganiu świata, to co myślisz, że porzucić się nie da, to taka „strata” ubogaca i kieruje Cię do prawdziwego siebie…

 

I mogę się założyć, że z każdym krokiem – im bliżej prawdziwego siebie będziesz – tym więcej światła i miłości znajdziesz. Emotikon grin

 

„Jedyne” czego potrzebujesz, by do dobrej i pełnej miłości istoty siebie dotrzeć, to odwaga i decyzja, a później prosta droga oraz skuteczne narzędzie, które pozwoli Ci tę drogę przejść.
Kiedy już znajdziesz w sobie odwagę i podejmiesz decyzję, m.in. Life Flow może Ci w Twoje drodze pomóc.

 

A dzisiaj?

Dzisiaj poznaj swoją cebulę.
Popatrz na warstwy i pomyśl, jaką masz gotowość by dotrzeć do swojego rdzenia.
A jeśli, przechodząc przez kolejne warstwy, zdarzy Ci się zapłakać, pamiętaj, że do wzrostu cebula potrzebuje jedynie zdrowego pąka 😉

czyżyk

Dzielę się wiedzą i doświadczeniem, bo pamiętam moment, kiedy po kilkunastu latach intensywnej pracy rozwojowej życie pokazało mi że tę olbrzymią pracę "transformacyjną", jaką zrobiłam, mogę sobie między bajki włożyć... Pamiętam frustrację, kiedy każdy atom mnie wrzeszczał, że chce zmiany, ale narzędzia okazywały się niewystarczające (a miałam ich na wtedy już całe mnóstwo). Tak trafiłam na Life Flow. Dziś się nim z Tobą dzielę, bo po sobie i Ludziach, z którymi pracuję, wiem, że warto :) Jeśli moja wiedza pomoże Tobie lub komuś innemu uniknąć takiego testu, jaki ja przeszłam, to choćby sama ta świadomość powoduje, że promienieję :D Ty też się ze mną podziel :D Napisz mi poniżej, co myślisz o tym artykule :) Co Ci pokazał? Jak Cię zaskoczył (a może wcale nie...)? Co było w nim dla Ciebie najbardziej ciekawe? Twój komentarz jest dla mnie istotny :D