Life Flow trochę prościej ;)

Teoretycznie pisałam już, czym Life Flow jest… Na szczęście życzliwi Czytający delikatnie zwrócili mi uwagę, że chyba mnie pogięło 😉 Przeczytałam pierwszy tekst raz jeszcze… pewnie, gdy to pisałam, potrzebowałam się poczuć mądrzejsza niż jestem 😉 W związku z tym piszę jeszcze raz – tym razem w sposób, w jaki życzyłabym sobie, aby ktoś mi to wytłumaczył 😉
 
Dwa głębokie wdechy i po kolei 😉
 
Life Flow to historia wszystkich zdarzeń rozwojowych, jakie miały miejsce w naszym życiu.
 

Życie w tym ujęciu zaczyna się bardzo wcześnie, bo biologia już wprost mówi o tym, że zaczątki plemników i komórek jajowych powstają w naszych rodzicach, kiedy ci jeszcze są w łonie swojej mamy. Oznacza to, że początki Twojej indywidualnej historii życia sięgają Twojej babci (jednej i drugiej).

Każde z wydarzeń rozwojowych może potoczyć się zgodnie z idealnym biologicznym planem, ale może także przebiegać z zakłóceniami. Całą serię cudownych wydarzeń rozwojowych możesz obejrzeć tutaj:

Na filmie widać m.in. moment, w którym plemnik rozpuszcza otoczkę komórki jajowej, żeby móc do niej wniknąć. W idealnym scenariuszu wszystko przebiega niemalże z „boskim planem”. A teraz na moment sobie wyobraź, że enzymy nie zadziałały w sposób idealny i trzeba było operację powtórzyć. Komórka jajowa czuje się oparzona i atakowana, a plemnik bezradny bo to, co ma zapisane w „boskim planie” nie działa. Oczywiście na poziomie biologicznym komórka nie myśli „o jej! o jej! atakują! ratunku!” 🙂 Tak samo, jak plemnik nie myśli „hej, że też zawsze mi się to musi przydarzyć, jakby nie mogło być raz normalnie…” 😉 Niemniej jednak kilka mikrosekund dłużej i ciut enzymu więcej w Twojej biologicznej rzeczywistości zaistniało. Twoje „mikrociałko” to pamięta i kiedy przyjdzie na to czas przekaże pamięć o tym wydarzeniu. Przypominasz sobie neurony, które budowały ze sobą połączenia? Pośród jednej z tych skrzących się ścieżek jest zapis o tym, jak plemnik musiał jeszcze raz rozpuszczać otoczkę, a komórka jajowa czekała o mikrosekundę dłużej niż w idealnym scenariuszu. Na tej ścieżce neuronalnej już tworzy się cień bezradności i panika prze atakiem.

 

Później, dużo później, np. kiedy urodzone dziecko będzie chciało zrobić pierwszy krok i upadnie ten cień bezradności się aktywuje i gdzieś z tyłu głowy zakołacze prawie niezauważona myśl „jakby nie mogło być normalnie…”. Trzydzieści lat później cień bezradności zmienił się już w prawdziwą zmorę, bo i sytuacji życiowych, którym towarzyszyła bezradność nazbierało się duuuuużo więcej. Teraz dorosły człowiek łapiąc gumę na autostradzie i spóźniając się przez to na bardzo ważne dla siebie spotkanie świadomie myśli już „hej, że też zawsze mi się to musi przydarzyć, jakby nie mogło być raz normalnie…”

Niby nic się nie stało. Po prostu zadzwoni i uprzedzi, że będzie chwilę później. Jednak ten człowiek  niesie w sobie zapis pierwszej bezradności i poczucia, że jest niechciany, a dodatkowo podczas życia skolekcjonował wiele sytuacji, kiedy czuł się niechciany i bezradny (interpretował te sytuacje w ten sposób, bo już miał w sobie zapis pierwszego zakłócenia z enzymem i oparzeniem w roli głównej; w ten sposób wszystkie one zapisywały się blisko siebie, niczym koraliki nawlekane na tę samą nić). Przez to sytuacja z gumą na autostradzie jest dla niego megaobciążeniem. W jaki sposób aktywują się emocje w takich sytuacjach możesz przeczytać w artykule o wewnętrznym spokoju.

czyżyk

Dzielę się wiedzą i doświadczeniem, bo pamiętam moment, kiedy po kilkunastu latach intensywnej pracy rozwojowej życie pokazało mi że tę olbrzymią pracę "transformacyjną", jaką zrobiłam, mogę sobie między bajki włożyć... Pamiętam frustrację, kiedy każdy atom mnie wrzeszczał, że chce zmiany, ale narzędzia okazywały się niewystarczające (a miałam ich na wtedy już całe mnóstwo). Tak trafiłam na Life Flow. Dziś się nim z Tobą dzielę, bo po sobie i Ludziach, z którymi pracuję, wiem, że warto :) Jeśli moja wiedza pomoże Tobie lub komuś innemu uniknąć takiego testu, jaki ja przeszłam, to choćby sama ta świadomość powoduje, że promienieję :D Ty też się ze mną podziel :D Napisz mi poniżej, co myślisz o tym artykule :) Co Ci pokazał? Jak Cię zaskoczył (a może wcale nie...)? Co było w nim dla Ciebie najbardziej ciekawe? Twój komentarz jest dla mnie istotny :D