Life Flow? o co tu właściwie chodzi?

Dla większości z nas jasnym jest, że to, czego doświadczamy w trakcie życia, kształtuje nasz charakter i pozwala nam stać się tymi, którymi jesteśmy. Wystarczy wspomnieć „znamy się na tyle, na ile nas sprawdzono” Wisławy Szymborskiej, by zauważyć, że ten punkt widzenia jest dość powszechnie uznawany. Mi samej przez lata towarzyszył przekaz: doświadczenie nie jest tym, co Ci się w życiu przydarza; doświadczenie jest tym, co zrobiłeś, z tym, co Ci się przydarzyło 🙂 Tak oto buduje się Life Flow, czyli ciąg doświadczeń i zdarzeń rozwojowych, które nas kształtują.

 

Skoro Life Flow jest ciągiem zdarzeń rozwojowych, który nas kształtuje, to co jest w tym podejściu takiego rewolucyjnego? Przecież – jak do tej pory – posługuję się truizmami uznawanymi przez wiele osób, które weszły na drogę samorozwoju… Otóż istotnym jest, kiedy te doświadczenia w naszym życiu miały miejsce. Większość z nas uznaje, że każde doświadczenie, jakie nam się w życiu przydarza, nas kształtuje. Niektórzy psychologowie rozwojowi twierdzą, że najistotniejsze są doświadczenia wczesnego dzieciństwa (0-6 lat), gdyż w tym czasie młody człowiek doświadcza wszelkich emocji, uczy się ich na całe życie i na tej kanwie buduje siebie dalej.

 

Chcę Cię obecnie zaprosić do szerszego spojrzenia. Kiedy na chwilę powiększysz myślowy horyzont, zauważysz, że nasze tak zwane doświadczenie zaczyna się dużo wcześniej niż we wczesnym dzieciństwie – każdy z nas ma bardzo bogatą prenatalną historię, a jak do tego dodamy jeszcze historię rozwoju gamet, z których powstaliśmy, to otworzy się przed nami niemalże nowy świat 😉 Kiedy uświadomisz sobie, że gamety oraz płód też doświadczają różnych zdarzeń (o charakterze biologicznym) i każde z tych zdarzeń może przebiegać na różne sposoby (jedne realizują perfekcyjny scenariusz, podczas gdy inne są narażone na zakłócenia), to pojęcie Life Flow nabierze dla Ciebie innego znaczenia.

 

Tak więc koncepcja Life Flow idzie dalej, niż niejeden psycholog rozwojowy sobie do tej pory pozwolił 😉 Chcę Ci powiedzieć, że doświadczenia, jakie kolekcjonujesz już na etapie swojego życia prenatalnego oraz biologiczne doświadczenia gamet, z których powstałeś, kształtują Cię tak samo – a może nawet bardziej – jak wszelkie inne doświadczenia życiowe.

 

Dlaczego twierdzę, że te bardzo wczesne doświadczenia kształtują nas bardziej?

 

Zanim odpowiem na to pytanie, pozwól, że zadam Ci inne. Miewasz czasami wrażenie, że Tobie również historia lubi się powtarzać? Przykładowo:

Zmieniasz pracę, bo w dotychczasowej już nie da się wytrzymać. Nowa firma wydaje się być interesująca i panuje tu zupełnie inny – lepszy! – klimat. Ludzie mówią do rzeczy i widać, że wszystko jest tak, jak ma być. Zaczynasz pracę w nowym miejscu i nie mijają dwa miesiące, a dookoła Ciebie zaczynają się dziać niemal te same rzeczy, których miałeś po dziurki w nosie w poprzednim miejscu. Inni ludzie. Inne sytuacje. Te same scenariusze.

 

A może z innej beczki? Jakiś czas temu zakończyłeś związek i obiecałeś sobie, że więcej już takiego błędu nie popełnisz – nigdy w życiu nie zwiążesz się z osobą, która… (wpisz tutaj to, co w Twoim przypadku jest prawdziwe). Trochę wody upłynęło i znów usłyszałeś pieśń serca. Motyle zafurczały w żołądku i od tamtej pory każdego dnia chciałeś cieszyć oczy widokiem tej jedynej – tak przecież różnej, od tej, która okazała się Twoją życiową pomyłką. Tymczasem teraz – kilka miesięcy / lat do przodu – nie możesz się nadziwić, gdzie też miałeś oczy?! Jak to możliwe, że nie widziałeś wszystkich oznak tego, że pakujesz się w podobną katastrofę?! Inni ludzie. Inne sytuacje. Te same scenariusze.

Założę się, że jak dobrze poszukasz, to u siebie też kilka takich historii znajdziesz. Oczywiście nie muszą one być jota w jotę takie, jak te wspomniane wyżej…

Jedni z nas zawsze będą lądować w sytuacjach, kiedy to znowu wszystko jest na ich głowie,

inni znowu zostaną wykorzystani,

jeszcze inni kolejny raz obiecali sobie, że w końcu na serio zabiorą się za… (wstaw tutaj to, co jest dla Ciebie prawdziwe) i kolejny raz tego nie robią,

dla kogoś ludzie dookoła zawsze stanowią zagrożenie (czyhają na jego stanowisko, męża / żonę, rzadki egzemplarz komiksu z lat 80-tych itp.),

dla kogoś innego normą jest poświęcanie siebie na rzecz innych – zawsze może powiedzieć sobie, że przecież robi coś ważnego, jest odpowiedzialny i pomaga innym, ale nigdy nie może szczerze powiedzieć, że jest szczęśliwy i robi w życiu to, co faktycznie chce,

a ktoś inny – mimo, że jest ekspertem w swojej dziedzinie – znowu zamarł i zapomniał języka w gębie, w obliczu bezsensownych argumentów wypowiadanych przez chichoczącą blondynkę lub naburmuszonego, starszego pana…

Inni ludzie. Inne sytuacje. Te same scenariusze.

A jaki rys kołem się przez Twoje życie toczy?

czyżyk

Dzielę się wiedzą i doświadczeniem, bo pamiętam moment, kiedy po kilkunastu latach intensywnej pracy rozwojowej życie pokazało mi że tę olbrzymią pracę "transformacyjną", jaką zrobiłam, mogę sobie między bajki włożyć... Pamiętam frustrację, kiedy każdy atom mnie wrzeszczał, że chce zmiany, ale narzędzia okazywały się niewystarczające (a miałam ich na wtedy już całe mnóstwo). Tak trafiłam na Life Flow. Dziś się nim z Tobą dzielę, bo po sobie i Ludziach, z którymi pracuję, wiem, że warto :) Jeśli moja wiedza pomoże Tobie lub komuś innemu uniknąć takiego testu, jaki ja przeszłam, to choćby sama ta świadomość powoduje, że promienieję :D Ty też się ze mną podziel :D Napisz mi poniżej, co myślisz o tym artykule :) Co Ci pokazał? Jak Cię zaskoczył (a może wcale nie...)? Co było w nim dla Ciebie najbardziej ciekawe? Twój komentarz jest dla mnie istotny :D