empatia

Jak pewnie wiesz empatia jest umiejętnością, a nie stanem. To umiejętność współodczuwania oraz rozumienia perspektywy drugiego człowieka. Tutaj umownie i trochę nadinterpretując definicję używam słowa „empatia” dla łącznego określenia dwóch stanów zasobnych, tj. stanu otwartego serca oraz stanu wewnętrznego dobra. Dlaczego? Bo kiedy osiągasz te stany, to w codziennym życiu przejawiają się one m.in. tym, co jest składową empatii i większej inteligencji emocjonalnej 😉

 

Ale po kolei…

 

Szczególnie, kiedy pracuję z menadżerami (im wyższy szczebel zarządzania, tym bardziej jest to widoczne) obserwuję, że to, co jest kluczowe dla ich sukcesu zawodowego to samoświadomość oraz empatia. Są one tak istotne, gdyż to na nich opierają się takie umiejętności, jak rozwiązywanie konfliktów, skuteczne wdrażanie zmian, motywowanie, przywództwo, wywieranie wpływu, kreowanie wizji, czy realizowanie celów.

 

Tymczasem badania (Adam D. Galinsky, jak też Sukhvinder Obhi, Jeremy Hogeveen i Michael Inzlicht) jasno pokazują, że im większa władza, tym mniejszy dostęp do takich zasobów, jak empatia i inteligencja emocjonalne. Większa władza w rzeczywistości biznesowej oznacza np. wyższe stanowisko 😉 Wystarczy niewielki zastrzyk władzy, by mózg zupełnie oszalał i odciął nas od współodczuwania i zrozumienia…

 

Co można wówczas obserwować?
Ludzie u władzy z brakiem dostępu do empatii zaczynają wierzyć w to, że wszyscy dookoła myślą dokładnie tak samo, jak oni. Zaraz po tym pojawia się większa tendencja do patologicznych zachowań z jednoczesnym brakiem świadomości, że te zachowania blokują jednostki, zespoły i organizacje, przez co w konsekwencji działają na szkodę i menadżera, i jego firmy.

 

O jakich patologicznych zachowaniach mowa?
Różnie – w zależności od indywidualnych tendencji. Wystarczy wspomnieć chociażby o złośliwościach w stosunku do innych ludzi (notorycznych uwagach, wypominaniu pomyłek, docinkach, uszczypliwych aluzjach i in.). Częściej te uwagi kierowane są do podwładnych, niż przełożonych (choć bywa różnie…). Inna kategoria takich zachowań to wpadanie w złość, krzyczenie na swoich ludzi, gniewne wyzywania itp. Część ludzi będzie sięgać po jeszcze inną strategię, a mianowicie po dążenie po trupach do celu – za wszelką cenę i do ostatniej kropli przelanej krwi, bo pyrrusowe zwycięstwo wciąż jest wygraną. Inni zanurzą się w gierkach i manipulacjach. Nie chcę już tutaj wspominać o nadużyciach, molestowaniach i innych patologiach dziejących się czasem za zamkniętymi drzwiami gabinetów.

 

Nie mówię, że tak jest zawsze i wyżej wskazane zachowania to część charakterystyki każdego menadżera. Boże broń! 🙂 Jednak tendencja do ich pokazywania wzrasta im wyższe stanowisko człowiek zajmuje, im mniej ma samoświadomości i im bardziej jest odcięty od emocji.

 

U części menadżerów ten aspekt odcięcia od emocji może być szczególnie widoczny. Działają zadaniowo. W małym kontakcie ze sobą. Wyobcowani, odizolowani od ludzi. Czasem z takim przekonaniem: „Mam to gdzieś, nie zależy mi. Dzień za dniem mijają. Wszystkie takie same. Monotonne. Niby nic, ale nie ma się co angażować?” Mało emocji. Czasem trochę smutku. Zazwyczaj koncentracja na tym, co jest do zrobienia pozwala się odciąć także od tego cienia smutku…

 

I po tym wszystkim czas na gromkie: TAADAMM 😉

 

Otóż stany otwartego serca i wewnętrznego dobra (które osiągasz na zawsze i nie musisz dbać o to, by się „odnowiły” lub by się w nie systematycznie wprowadzać) są remedium na opisane powyżej tendencje.

 

Stan otwartego serca otwiera Cię na emocje, a stan wewnętrznego dobra uwalnia Cię od tendencji do  czynienia „zła”, czyli do opisanych wyżej patologicznych zachowań.

W konsekwencji lepiej zarządzasz zespołem i jesteś bardziej świadomy. Jak się pewnie domyślasz, korzyści dla Ciebie samego (i dla Twojej Firmy) jest wiele 🙂

 

Kiedy masz dostęp do stanów szczytowych: otwarte serce i wewnętrzne dobro, to:

  • znacząco minimalizujesz tendencję do „złych” (patologicznych) zachowań,
  • wolisz „czynić dobro” (trochę to szumnie zabrzmiało, ale tak właśnie się w tym stanie dzieje)
  • jesteś bardziej świadomy tego, które z Twoich zachowań (lub zachowań innych ludzi) mogą wyrządzać krzywdę; do tych zachowań Cię nie ciągnie; przestają one być dla Ciebie atrakcyjne
  • otwierasz się na emocje
  • łatwiej Ci odczuwać pozytywne emocje (mniej jest w Twoim życiu apatii)
  • głębiej odczuwasz takie emocje, jak radość, wdzięczność, czy miłość
  • łatwiej współodczuwasz z innymi ludźmi i rozumiesz emocje innych
  • naturalnie jest w Twoim życiu więcej refleksji

 

Dostęp do tych zasobów powoduje zmianę, która jest widoczna szczególnie w interakcjach z innymi.

 

Jak to się dzieje? Na różne sposoby, np.:

  • Rozumiejąc emocje innych, łatwiej Ci ludzi zmotywować do działania.
  • Zachowując się fair w stosunku do innych szybko stajesz się dla nich realnym wsparciem.
  • Ludzie za Tobą podążają, bo chcą być w Twoim zespole, bo Ci ufają (wiedzą, że nie zrobisz im niczego złego), bo chcą być tacy, jak Ty. Z dnia na dzień coraz bardziej stajesz się przywódcą, a nie menadżerem.
  • Mając lepszy kontakt z własnymi emocjami i częściej sięgając po refleksję, łatwiej radzisz sobie ze stresem, czy wewnętrznymi konfliktami / dylematami.
  • Odczuwając głębiej pozytywne emocje, częściej po prostu cieszysz się życiem 🙂
  • jak i wiele innych 😀