droga rodzica

To kolejny wpis z serii: odpowiedzi na pytania różniaste 🙂 Taki wpis na dzień mamy, choć mam nadzieję, że nie tylko 😉 Tym razem ślę uśmiechy do wszystkich, którzy podpisują się pod pytaniem: „mówiła pani, że zaczęła zajmować się life flow, bo chciała pani sobie poprawić relacje z dziećmi. Na pani stronie jest opisany pakiet dla rodziców. Czy są jakieś standardowe rzeczy, które rodzic może sobie wyczyścić, żeby poprawić relację z dzieckiem?”

 

Taaaaak… Droga rodzica, może być drogą dorastania do lepszej wersji siebie, więc odpowiedź na to pytanie to temat rzeka. Postanowiłam zatem podzielić tę odpowiedź na kilka wątków. W tym wpisie zacznę od tego, który jest mi najbliższy. Na co dzień funkcjonuję w środowisku „odjechanych” rodziców. Dla mnie odjechanych bardzo pozytywnie 😉 bo są to rodzice, którym bliska jest idea Montessori, edukacji domowej, komunikacji bez przemocy, szkoły demokratycznej, zdrowego-ekologicznego żywienia itp. To rodzice, którzy całym sercem podpisują się pod tym, że chcą, by ich dzieci w pierwszej kolejności były szczęśliwe i spełnione, a drogę do tego szczęścia widzą poprzez budowanie takiego domu i otoczenia oraz poprzez takie odnoszenie się do dzieci i siebie nawzajem, poprzez które dzieci:

 

  • kochają zabawę i szanują pracę; z jednakowym zapałem wchodzą w jedno i drugie (a najczęściej nie zauważają, jak dużo pracują, bo praca przynosi im tyle radości, że równie dobrze można ją nazwać zabawą)
  • mają życiową frajdę 😉
  • cenią czas z rodziną i w rodzinie; aktywnie w ten czas wchodzą i go współbudują
  • uczą się szacunku do siebie samych, innych oraz całości otoczenia (czasem bardzo szeroko pojętego),
  • rozumieją, że są wartościowe i ważne przez sam fakt, że są,
  • potrafią nawiązywać zdrowe i satysfakcjonujące relacje; mają wysoko rozwinięte umiejętności społeczne; są asertywne; samodzielnie, konstruktywnie i pokojowo rozwiązują swoje własne konflikty (np. z rówieśnikami)
  • posiadają adekwatną samoocenę; potrafią z dystansem na siebie spojrzeć i powiedzieć, w czym są dobre (i tych rzeczy znajdują wiele) oraz wskazują, co jeszcze chcą robić, nauczyć się, podciągnąć, by to co potrafią było bliskie temu, jak chcą siebie widzieć
  • są ciekawe świata; z pasją go odkrywają i cały czas sięgają po więcej
  • mają pomysły (na siebie, na spędzanie czasu, na przyjaciół) i z odwagą wcielają je w życie,
  • z każdym dniem życia rozumieją siebie coraz lepiej i mają ze sobą dobry kontakt

 

Powyższą listę można by rozwijać i rozwijać, ale…

 

… dosyć teorii 😉 Może to mało wygodne, jednak na praktykę składa się kilka elementów.

 

Po pierwsze: obracam się zazwyczaj w gronie świadomych rodziców. Są to rodzice, którzy wiedzą, że aby nauczyć dziecko tego, co powyżej, sami muszą być żywym przykładem każdego z tych punktów (a lista punktów co poniektórych rodziców jest nawet dłuższa niż ta, którą przytaczam…).

 

Po drugie: zazwyczaj są to rodzice, którzy mają sporą wiedzę, a nawet umiejętności tak komunikacyjne, jak i rodzicielskie. Czytali książki Juul’a, przeszli kursy Montessori, brali udział w treningach skutecznego rodzica lub komunikacji bez przemocy, chodzą na spotkania z Andre Sternem, aktywnie działają na polu edukacji, często sami idą ścieżką samorozwoju dotykając różnych metod przemiany siebie, a część z nich pracuje, jako trenerzy, terapeuci, czy coachowie itp. itd.

 

Po trzecie: mimo tego wszystkiego, tych rodziców też często szlag trafia i otwiera im się nóż w kieszeni w reakcji na różne, codzienne sytuacje z dziećmi, jakie życie stawia na ich drodze. I w sytuacji testu życiowego często wychodzi na jaw, że szewc bez butów chodzi.

 

W tym artykule będzie trochę o tym, w jaki sposób świadomy rodzic ląduje w życiu z obrazka 1 do obrazka 2 obciążając się przy tym jeszcze ogromnymi wyrzutami sumienia i poczuciem winy…

 

czyżyk

Dzielę się wiedzą i doświadczeniem, bo pamiętam moment, kiedy po kilkunastu latach intensywnej pracy rozwojowej życie pokazało mi że tę olbrzymią pracę "transformacyjną", jaką zrobiłam, mogę sobie między bajki włożyć... Pamiętam frustrację, kiedy każdy atom mnie wrzeszczał, że chce zmiany, ale narzędzia okazywały się niewystarczające (a miałam ich na wtedy już całe mnóstwo). Tak trafiłam na Life Flow. Dziś się nim z Tobą dzielę, bo po sobie i Ludziach, z którymi pracuję, wiem, że warto :) Jeśli moja wiedza pomoże Tobie lub komuś innemu uniknąć takiego testu, jaki ja przeszłam, to choćby sama ta świadomość powoduje, że promienieję :D Ty też się ze mną podziel :D Napisz mi poniżej, co myślisz o tym artykule :) Co Ci pokazał? Jak Cię zaskoczył (a może wcale nie...)? Co było w nim dla Ciebie najbardziej ciekawe? Twój komentarz jest dla mnie istotny :D